Tiger Temple- Świątynia Tygrysów w Tajlandii

VII. Kanchanaburi- Tiger Temple.

Po dwóch i pół tygodnia podróży w końcu docieram na miejsce przeznaczenia. Jeszcze przed wejściem rozglądam się czujnie, choć niecierpliwie z nadzieją upatrzenia jakiegoś zwierza na spacerze. Ponieważ akurat nie dostrzegam żadnego, szybko kupuję bilet (500B), przebieram się (obowiązuje odpowiedni ubiór) i wkraczam na teren Świątyni. Nie jestem w stanie uwierzyć własnym oczom, kiedy docieram do kanionu, gdzie wśród skał właśnie wypoczywa sobie jakieś dwadzieścia tygrysów! Leżą spokojnie, zupełnie nie zwracając uwagi na kręcących się pośród nich ludzi- wolontariuszy, opiekunów, mnichów i oczywiście podekscytowanych turystów.

Buddyjscy mnisi zajmują się tygrysami w Świątyni.

Podchodzę bliżej i ktoś chwyta mnie za rękę i prowadzi w kierunku największego z kociaków. Jestem do tego stopnia oczarowana, że nie zauważyłam nawet, że ktoś wziął mój aparat. Głaszczę łagodnego drapieżcę nie pamiętając wcale o strachu. Po raz pierwszy, choć na pewno nie ostatni, czuję dotyk tygrysiej sierści na mojej dłoni, podziwiam jego potężne łapy i ogromny łeb, słyszę jak oddycha… Tak, to jest to- zakochałam  się!

Niezapomniane, najwspanialsze chwile...

Aż ciężko ubrać mi w słowa to, co czułam przez wszystkie magiczne chwile spędzone w Świątyni. Myślę, że aby w pełni zrozumieć, trzeba doświadczyć tego samemu, do czego gorąco zachęcam. Każdy może karmić z butelki małe kociaki, wyprowadzać je na spacer, bawić się z nimi, ale również nauczyć się opieki nad dużmi tygrysami, które choć oswojone, to na zawsze jednak pozostaną niebezpiecznymi drapieżcami. A jak tego dokonać? To prostsze niż może się wydawać! Często duży problem stanowią ograniczenia finansowe. Otóż zachęcam do podróży do Tajlandii na własną rękę. Na prawdę warto podziękować biurom podróży i pięciogwiazdgowym hotelom- inaczej nie doświadczysz prawdziwej esencji tego kraju. Jeśli natomiast jesteś gotów wyrzec się wygód i europejskiego stylu życia przez jakiś czas, pozwolę sobie zaproponować wakacje, których na pewno nigdy nie zapomnisz :)

Kanion. Tutaj tygrysy błogo leniuchują.

Zdecydowanie najdroższy element wyjazdu to bilet lotniczy. Z pewnością najtaniej można dolecieć liniami ukraińskimi lub rosyjskimi. Cena waha się od 2000 do 3000zł w zależności od sezonu. Jednakże przy odpowiednio wcześniejszej rezerwacji w okresie sierpień-wrzesień-październik można dostać bilet nawet już za 1700zł. Ceny potrafią się zmieniać z dnia na dzień, dlatego warto “polować” i często je sprawdzać. Jeśli mamy już bilet, cała reszta jest w zasięgu ręki. Polecam wyjazd zwłaszcza w niskim sezonie- nie tylko ceny są niższe nawet o połowę, ale i turystów mniej i szansa na spokojny relaks większa. Ponadto Tajlandia jest idealnym krajem na pierwszą samodzielną podróż i przede wszystkim bezpiecznym, nastawionym na turystów.

Piękne "maleństwo" :)

Świątynią Tygrysów zajmują się oczywiście mnisi, jednakże nie posługują się oni angielskim. Dlatego na miejscu pracuje również sporo młodych ludzi, którzy zajmują się stroną internetową (tigertemple.org) i odpowiadają za kontakt z obcokrajowcami zainteresowanymi projektem. Również na stronie można wypełnić  formularz i skontaktować się w sprawie wolontariatu. Oprócz podstawowych szczepień wymagany jest przynajmniej miesiąc zaangażowania. W zamian otrzymuje się skromne jedzenie i miejsce do spania. Należy się przygotować na dość surowe warunki, co wynika głównie z zasadniczego trybu życia mnichów i reguł obowiązujących na terenie- bądź co bądź- świątyni. Wszelkie niewygody rekompensują za dnia duzi przyjaciele, z którymi można nawiązać bezpośredni kontakt. Dzięki codziennej pracy z tygrysami mamy możliwość poznać z bliska te niesamowite stworzenia, nauczyć się opieki zarówno nad młodymi jak i tymi już nieco większymi oraz przeżyć niesamowite chwile w ich towarzystwie.

Zawsze skore do zabawy ;)

Wolontariat staje się ostatnio coraz bardziej popularną formą podróżowania. Umożliwia dostanie się do najdzikszych zakątków świata tym, którzy normalnie nie mogliby sobie na to pozwolić. Poza oczywistą kwestią finansową okazuje się, że taki sposób poznawania świata odkrywa prawdziwe oblicze różnorodnych kultur i kreujących je ludzi. Polecam poświęcenie dłuższego czasu na znalezienie prawdziwego wolontariatu zamiast modnych wyjazdów na brytyjskie programy, gdzie oprócz pracy trzeba jeszcze zapłacić SPORE pieniądze.

A co będzie dalej? Na pewno nie poprzestanę na Tajlandii- zamykam jeden rozdział, żeby rozpocząć następny…

2 komentarzy (+add yours?)

  1. rozmal
    mar 27, 2011 @ 19:55:23

    Wspaniałe przeżycia, cudowne zdjęcia. Chyba każdy marzy lub marzył o tak bliskim kontakcie z dziką naturą. Dzięki za praktyczne rady, wyprawa na własną rękę, nawet tak daleko, okazuje się możliwa. Życzę dalszych wrażeń i czekam na kolejną relację z podróży.

    Odpowiedz

  2. wynajem warszawa
    kwi 21, 2011 @ 08:58:28

    coraz bardziej mi sie podoba ten blog! pozdrawiam :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 178 other followers