St Lucia – inny świat

Zamykam oczy i przywracam obrazy, dźwięki i zapachy. Przenoszę się z powrotem do mojego raju – najcudowniejszego miejsca, jakie kiedykolwiek miałam okazję oglądać. I podświadomie uśmiecham się szeroko do skrywających się pod wodą hipopotamów. Jestem w St Luci – świecie, który tętni życiem we własnym, afrykańskim rytmie. Jest pięknie!

Plecy drugiego hipcia to najlepszy sposób na relaks

Najpierw widzę parę hipci w oddali. Kiedy się odwracam, po drugiej stronie łodzi, niemal przy samej burcie kąpie się całe ich stado. Nie mogę uwierzyć w to, co widzę. Tłuste olbrzymy przytulają się do siebie i co chwila dają nurka chowając się przed obiektywem. Inne w tym czasie zajadają się w najlepsze przybrzeżną roślinnością. Kawałek dalej rosły samiec zaleca się do samicy, choć ta nie wydaje się być nim zainteresowana. A wszystko to dzieje się na malowniczych rozlewiskach w otoczeniu kolorowych ptaków, przy czym niektóre z nich można spotkać tylko w tym miejscu.

Kolejna zatoka – coś wielkiego kryje się w zaroślach. To hipopotamica z młodym! Łódź się zarzymuje, robię przybliżenie i… widzę przyczajonego parę metrów dalej krokodyla. Doskonale się kamufluje i nie zwraca uwagi nawet na pląsającego mu przed nosem ptaka. Wyczekuje odpowiedniego momentu, kiedy mama zostawi na chwilę małego hipka. Pewnie zajmie mu to dłuższy czas, więc płynę dalej czując, jakbym była w środku najprawdziwszego kina akcji.

Zatrzymuję się przy kolejnych gromadkach hipopotamów  i obserwuję ich leniwe popołudnie. Znowu mama z młodym, którego chowa przed wścibskimi oczami gapiów. Jestem tak blisko, ale nie czuję strachu, chociaż wiem, że to właśnie te słodkie stworzenia stanowią największe zagrożenie dla ludzi w Afryce. Wtem oddalony od stada samiec otwiera paszczę i ziewa przeciągle, pokazując wielkie kły. Strzelam serię zdjęć na aparacie jednocześnie robiąc odbitki w myślach – chcę zapamiętać dokładnie każdą chwilę i zachować te cudowne wspomnienia.

Mama z małym hipkiem

Kiedy jestem już prawie z powrotem na brzegu, dostrzegam coś dziwnego, poruszającego się po powierzchni wody. Niesamowite – to krokodyl, który właśnie pożera swoją zdobycz! Szybko chowa się po wodą, ale cierpliwość mnie wynagradza – po chwili ukazują się aż dwa groźne gady trzymające w pyskach martwą już antylopę. To wspaniałe uczucie być w środku dziczy, która nie zna człowieka…

Drapieżne gady pożerają swoją zdobycz

Co to może być - koza czy antylopa?

Krótka przerwa i przesiadam się z łodzi do jeepa. Podziwiam soczyście zieloną przyrodę i wypatruję zwierząt. Najpierw na drodze staje stadko zebr, a po chwili dołączają do nich antylopy. Kiedy wjeżdżamy w gęstwinę, ktoś zauważa w oddali słonia. Zbaczamy z głównej drogi i wjeżdżamy wgłąb w lasu. Przewodniczka gwałtownie hamuje – oto całe stado olbrzymów przekracza drogę naprzeciw nas! Naliczyłam ich około trzydziestu, w tym młode goniące za mamą. W końcu giną w zaroślach, a my jedziemy dalej.  Wtem ogromny samiec wraca się i patrzy w naszą stronę. Rozlega się głośne trąbienie – słoń macha przy tym uszami i ostrzega, żeby się nie zbliżać. Szybko wycofujemy się na główną drogę; stojąc w zaroślach możemy nie zauważyć nadchodzących słoni, a wtedy nie zdążylibyśmy już odjechać.

Przed nami przemaszerowało stado 30 słoni!

Ostatnia klatka w pamięci. Widzę szerokie jeziorko, w którym moczy się stado hipopotamów. Po jego drugiej stronie stoi dumna żyrafa i spogląda na nas ciekawie. Wokół niej pasą się zebry. Kawałek dalej dwie inne żyrafy odprawiają swoje gody. Przestraszone guźce kryją się w zaroślach. Wszystko razem tworzy niesamowity obrazek, aż nie mogę uwierzyć w moje szczęście.

Słońce powoli zachodzi, a ja zapamiętuję każdy kolor, dźwięk i zapach. Potem odtwarzam moje obrazy i widzę wszystko od nowa. Czuję się częścią tego świata, który pochłania mnie z każdym swym oddechem. Z głową pełną wrażeń w końcu zasypiam…

Czy można nie zakochać się w Afryce?

Reklamy

4 komentarze (+add yours?)

  1. rozmal
    Lu 01, 2012 @ 11:31:42

    Piękne zdjęcia. Czytając relację, można poczuć się uczestnikiem wyprawy. Brawo. A u nas minus 16 stopni, nawet psy nie chcą spacerować!

    Odpowiedz

  2. Zyggi
    Lu 01, 2012 @ 14:33:13

    To się nazywa wypoczynek!!!

    Odpowiedz

  3. L.B.
    Mar 01, 2012 @ 11:49:18

    Aldonko!
    Gratulację! Zupełnie jakbym czytał komentarz w fachowym piśmie, a zdjęcia tak ładne, że aż podejrzane.
    Muszę tam pojechać.
    L.B.

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: