Frequently Asked Questions

W odpowiedzi na bardzo liczne maile z pytaniami od Was, na które niestety nie zawsze mam czas odpisać od razu, postanowiłam założyć dział FAQ. Mam nadzieję, że zebrane tutaj podpowiedzi pomogą komuś w samodzielnej organizacji wyjazdu na wolontariat, do czego osobiście gorąco zachęcam. Zakładam, że dział ten będzie się rozwijał przez cały czas prowadzenia przeze mnie bloga, więc jeśli chcielibyście jeszcze o coś zapytać, to piszcie w komentarzach.

Ile czasu zajmuje mi organizacja wyprawy i jak się do tego zabrać?

Średnio pół roku, licząc od pierwszych kroków podjętych w tym celu po ostatnią parę butów spakowaną do plecaka. Do zorganizowania całej podróży wystarcza komputer i dostęp do Internetu. Zaczynam od znalezienia ośrodka, do którego chciałabym pojechać. Wertuję liczne strony www (tutaj pomocny okazuje się dobry wujek google), aby znaleźć miejsce, które potrzebuje wolontariuszy i jednocześnie spełnia moje oczekiwania. Nie kieruję się krajem ani kontynentem; raczej mam preferencje co do zwierząt, jakie mogłabym tam spotkać i przede wszystkim do tego, co miałabym tam robić jako studentka weterynarii. Nawiązuję kontakt z ośrodkiem, który mi odpowiada i jednocześnie sprawdzam opinie w Internecie na jego temat. Zwłaszcza w Azji, choć nie tylko, znajduje się mnóstwo centrów rehabilitacji dzikich zwierząt, które przetrzymują je pod pretekstem w celu zarabiania pieniędzy na naiwnych, nieświadomych turystach i przed takimi miejscami przestrzegam!

Kiedy mam już obrany cel podróży i ustalone wstępne terminy, zaczyna się długa i żmudna część przygotowań – organizacja finansów, o czym opowiem w osobnym pytaniu. Później jest już z górki – wystarczy zarezerwować bilet, załatwić wizę, jeśli jest wymagana, zaszczepić się i ewentualnie pomyśleć o profilaktyce przeciwmalarycznej, a na koniec spakować się i w drogę.

Gdzie szukać tanich lotów?

Nie jestem specjalistką od taniego latania, ale dalekich lotów szukam nie tylko z Polski, ale też z innych europejski miast, do których można się dostać w łatwy sposób. Korzystam z momondo.pl, fly4free.pl, mlecznepodroze.pl, loter.pl

Czy takie wolontariaty są tylko dla weterynarzy?

Absolutnie nie! Co prawda niektóre projekty, w których brałam udział, były dedykowane tylko studentom weterynarii, ale większość ośrodków przyjmuje wolontariuszy z całego świata nawet, jeśli nie mają żadnego doświadczenia w pracy ze zwierzętami. Każda para rąk do pomocy się przyda, obojętne czy ktoś jest złotą rączką i potrafi zbudować nowe wybiegi dla zwierząt, czy też po prostu lubi spędzać czas ze zwierzakami i nie boi się brudnej oraz niekiedy śmierdzącej roboty. Poza tym, nawet jeśli konkretne miejsce nie oferuje bezpośrednio na swojej stronie pracy dla wolontariuszy, ale chcesz tam pojechać – napisz! Jeden mail nic nie kosztuje, a nawet jeśli na 10 negatywnych odpowiedzi przyjdzie ta jedna pozytywna – to znaczy, że było warto! Ja dzięki temu trafiłam do Chin i Moholoholo w RPA, mimo że oficjalnie nie organizują praktyk weterynaryjnych.

Czy wymagana jest bardzo dobra znajomość języków?

Tutaj decyzję musimy podjąć sami, gdyż nikt raczej nie będzie sprawdzał zdolności językowych wolontariusza. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że najczęściej przydaje się angielski. Jeśli znasz go choćby w stopniu komunikatywnym, żeby zrozumieć podstawowe polecenia, to już na pewno wystarczy, a sam wyjazd będzie okazją, by „podszlifować” język. Wszystko jednak zależy od konkretnego miejsca, do którego się jedzie. W Boliwii, poza ośrodkiem pełnym ludzi z całego świata (więc zawsze znalazł się ktoś, kto pomagał w tłumaczeniu), w zasadzie nigdzie nie było szans dogadać się w jakimkolwiek innym języku niż hiszpański, co niekiedy bardzo utrudniało mi podróż jak i samo dotarcie do ośrodka. Na ulicach Chin było jeszcze gorzej, z resztą tam nawet z weterynarzami ledwo mogłam się porozumieć. Jednakże udało mi się bezpiecznie wrócić z tych krajów i zrealizować postawione sobie cele, co tylko dowodzi, że bez języków również można jeździć – po prostu trzeba się liczyć z tym, że  będzie trochę trudniej i nastawić na kreatywność w komunikacji  z ludźmi.

Jaki jest minimalny/maksymalny wiek wolontariuszy?

Zazwyczaj ośrodki nie przyjmują osób poniżej 18 roku życia, chyba że są one w towarzystwie osoby pełnoletniej. Nie ma natomiast maksymalnej granicy wiekowej – najstarsza wolontariuszka, jaką do tej pory spotkałam, miała prawie 60 lat, najmłodsza 18.

Jak pozyskać sponsorów na podróż?

Nie potrafię podać dokładnej recepty na sukces, bo tu wiele zależy od szczęścia. Mogę jedynie podzielić się systemem, jaki sama wypracowałam i stosuję. Uprzedzam jednak, zanim ktoś się za to zabierze, że powodzenie w dużej mierze zależy od czasu i ogromu cierpliwości. Poza tym potrzebny jeszcze jest komputer i dostęp do Internetu. Zaczynam zawsze od patronatu medialnego – to wszelkie media, a więc strony www, radio, telewizja, prasa – które będą pisały o wyprawie i w ten sposób ją promowały, zwiększając grono odbiorców. Wysyłam do nich maila z krótkim opisem projektu i prośbą o objęcie wyprawy patronatem – proste. Następnie tworzę dwa załączniki, które później rozsyłam do potencjalnych sponsorów. Pierwszy to list, w którym piszę parę słów o sobie, przedstawiam cele projektu, opisuję zalety jakie płyną z jego sponsorowania, podkreślam najważniejsze media, jakie są w to zaangażowane. Drugi to plik pdf, który w bardziej graficzny sposób opisuje gdzie i co będę robić oraz co oferuję w zamian za wsparcie projektu. Należy się tutaj wykazać własną kreatywnością, a ponieważ nie chcę, aby moje pomysły były kopiowane i rozsyłane po Internecie, więc pozwolę sobie przemilczeć tę kwestię 🙂 Ostatni krok to długie i żmudne rozsyłanie maili do różnych firm i oczekiwanie na pozytywną odpowiedź. Podpowiem, że kiedy już raz nam ktoś zaufa, znalezienie sponsorów na kolejną wyprawę jest znacznie łatwiejsze. Najważniejsze, to mieć w sercu prawdziwą pasję, którą zaraża się innych, nawet do tej pory niezainteresowanych tematem ludzi.

Gdzie najlepiej pojechać, gdy leci się po raz pierwszy poza Europę?

Osobiście na początek polecam południowo-wschodnią Azję, a to z dwóch powodów: jest stosunkowo bezpieczna i bardzo tania. Poza tym jest tam dużo turystów przez cały rok, przez co łatwo się podróżuje. Moim zdaniem wyjazd do mniej bezpiecznych państw, zwłaszcza dotyczy to kobiet, wymaga już jakiegoś doświadczenia (chyba, że jest się ze zorganizowaną grupą, to zupełnie inna sprawa).

Hipopotam patrzący na słonie. Rzeka Chobe, Botswana.

Hipopotam patrzący na słonie. Rzeka Chobe, Botswana.

1 komentarz (+add yours?)

  1. maszubert
    Maj 26, 2017 @ 19:05:28

    Mogłabyś może dać jakiś przykład tego co można „oferować sponsorom za wsparcie projektu”? O patronach medialnych to jeszcze mam jakieś pojęcie, ale sponsoring jest dla mnie dość trudny do zwizualizowania, bo nie mam pojęcia co taki sponsor mógłby chcieć :). Poza tym bardzo przydatna zakładka. Podziwiam to co robisz i życzę powodzenia 😀

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: